Jak koronawirus wpływa na rynek dostaw jedzenia?

 

Sytuacji, w której obecnie się znajdujemy nie spodziewał się pewnie nikt. Wirus wykluty w metropolii zamieszkiwanej przez 11 milionów ludzi, wkrótce obszedł cały świat zbierając śmiertelne żniwo i zmieniając życie każdego z nas. Pandemia to nie tylko zagrożenie dla zdrowia naszego i naszych bliskich, ale również ogromny cios dla gospodarki.  Dzisiaj postaramy się odpowiedzieć na pytanie jak koronawirus wpłynął na rynek dostaw jedzenia.

Zmiany w gastro

Jedną z branż, które ucierpią najbardziej jest branża gastro. Jedną decyzją administracyjną  zamknięto wszystkie lokale gastronomiczne. Jako ostatnią deskę ratunku zostawiono dowozy i dania z odbiorem osobistym, tzw. “na wynos”. Nie będziemy oceniali tej decyzji, ale musimy zdawać sobie sprawę z okoliczności jej podjęcia.

W tej sytuacji trzeba zadać trudne pytanie. Czy restauratorom opłaca się działać dalej, a więc stawać na głowie i zmienić całkowicie dotychczasowy sposób funkcjonowania?  Co zrobić, by nie trzeba zamykać biznesu i zwalniać całej załogi?

Przed podjęciem jakiekolwiek decyzji warto spojrzeć jak na sytuację zareagowali obywatele, którzy z epidemią koronawirusa mierzą się już od dłuższego czasu. Postaramy się przyjrzeć rynkom gastronomicznym w Chinach oraz Europie Zachodniej. Czy jest szansa, że polscy konsumenci zachowują się w podobny  sposób? Zaczniemy od Państwa Środka. 

Wpływ koronawirusa na rynek dostaw żywności w Chinach

 

Przed wybuchem epidemii Chiny były największym rynkiem dostaw jedzenia online. Jego wartość w 2020 roku oceniono na  40,658 milionów euro (ponad 182 000 000 000 złotych!), z roczną stopą wzrostu około 7%. 

Niestety, nikt nie przewidział nadciągającej burzy. Koronawirus zaatakował w grudniu.  Ze względu na  błyskawiczny wzrost liczby zachorowań, rząd Chin objął rozległe obszary Republiki obowiązkową kwarantanną. Restauracje stanęły przed wyborem, przed którym postawieni są obecnie polscy przedsiębiorcy. Zawiesić działalność, czy postawić na dowozy? 

Być może zadecydowały tutaj przyzwyczajenia chińskich konsumentów, którzy przed wybuchem epidemii bardzo chętnie korzystali z zamówień online.  W rezultacie już w styczniu 2020 roku wydano 20% więcej na dowozy z restauracji, w porównaniu do roku poprzedniego. Co ciekawe, większość dostaw realizowanych w Chinach przed rozprzestrzenieniem się wirusa dotyczyły zamówień dla jednej osoby. W czasie szczytu epidemii mieszkańcy Chin zmienili swoje przyzwyczajenia konsumenckie, zwiększając ilość zamawianego  jedzenia, najczęściej zamawiając dla kilku osób jednocześnie. Chińska firma Meituan poinformowała,  że odnotowała 31% wzrost zamówień dla więcej niż jednej osoby oraz 70% wzrost zamówień dla grup powyżej 5 osób. To w zasadzie zrozumiałe – w okresie nazwijmy to ogólnej “kwarantanny” ludzie siedzą w domach całymi rodzinami.

Sytuacja w Hong Kongu

Mieszkańcy Hong Kongu z kolei na samym początku wybuchu epidemiii woleli sami zaopatrzeć się w produkty spożywcze i gotować w domu. Dopiero po paru tygodniach  liczba dostaw jedzenia z restauracji zwiększyła się. Brytyjska firma Deliveroo (bezpośredni konkurent dla UberEats czy dla Wolt), która funkcjonuje na kilkudziesięciu rynkach na całym świecie twierdzi, że od stycznia liczba zamówień  wzrosła o 60%.  Popularny serwis Foodpanda odnotował dwukrotny wzrost popytu na swoje usługi między Chińskim Nowym Rokiem.  Zdecydowana większość zamawiających  między końcem stycznia, a początkiem lutego prosiła o bezkontaktową dostawę. Kurierzy, chcąc zmniejszyć obawy mieszkańców, noszą ze sobą specjalne karteczki potwierdzające ich dobry stan zdrowia.

 

Co się dzieje w Europie?

 

Włosi i Hiszpanie, w przeciwieństwie do mieszkańców kraju nad rzeką Jangcy, nigdy nie byli zwolennikami kupowania rzeczy przez internet. Przed wybuchem epidemii odpowiednio 4 % (Włochy) i 5 % (Hiszpania)  całkowitych przychodów ze sprzedaży detalicznej pochodziło z zakupów online. Wskaźnik ten był jeszcze niższy jeśli chodzi o zakup żywności przez internet.  W badaniu przeprowadzonym przez portal Statista.com tylko 18 % dostaw żywności było zamawianych online. Co ciekawe aż 37 % Włochów na pytanie ile wydadzą w 2020 roku na dostawy żywności odpowiedziało, że nie skorzystają z tej opcji. 

Jak się okazało, przynajmniej część tych obietnic była bez pokrycia. 

Krajowa manager firmy Glovo – Elisa Pagliarani, tłumaczy, że początek był trudny. Część restauracji zamknęła interes na czas epidemii. Spadł popyt na dania restauracyjne. W ostatnim czasie jednak tendencja spadkowa odwróciła się, a liczba zamówień zdecydowanie rośnie. Pandemia koronawirusa miała również pozytywny wpływ na sprzedaż konkurencyjnych firm jak Deliveroo czy Just Eats. 

 

Wątpliwości konsumentów

 

Jak widać w Chinach oraz w Europie wpływ koronawirusa na rynek dostaw jedzenia nie był tak znaczący. Początkowy przestój był częściowo spowodowany gigantycznymi zakupami oraz obawami o bezpieczeństwo dostarczenia jedzenia do domu.

Dobrze pokazuje to krzywa google trends. W okresie rozwoju epidemii nastąpił znaczący wzrost liczby zapytań o bezpieczeństwo dostawy jedzenia przez mieszkańców Wielkiej Brytanii.

Zainteresowanie tematem rośnie, dlatego nie powinny dziwić nas starania firm na całym świecie, chcących przekonać klientów, że  dowozy są bezpieczne, a klienci nie mają podstaw do obaw.

W Polsce UberEats, podobnie jak Wolt oraz Pyszne.pl (Grupa Takeaway.com), udostępniły użytkownikom swoich platform możliwość dostawy bezkontaktowej lub odbioru osobistego. 

 

Na czym polega taka dostawa bezkontaktowa?

 

Jak sama nazwa wskazuje, Klientom, którzy decydują się na nią zależy przede wszystkim na tym, by nie mieć bezpośredniego kontaktu z dostawcą. Przy takiej dostawie kurier po zadzwonieniu do mieszkania po prostu zostawia posiłek pod drzwiami zamawiającego (System Papu również oferuje taką opcję dla restauracji, które chcą wprowadzić sprzedaż online do swojej oferty).  

Portale jak i restauracje wprowadzają również sporo obostrzeń i zasad których muszą przestrzegać ich pracownicy. Np. dostawcy pracujący  dla Pyszne.pl (grupa Takeaway.com) są wyposażeni w środki dezynfekujące do rąk. Pracownikom Ubera, u których zostanie stwierdzona obecność Koronawirusa lub którzy zostali objęci kwarantanną, przysługuje pomoc finansowa przyznawana na czas zawieszenia konta, ale nie przekraczająca okresu 2 tygodni. Ze względu na ograniczoną ilość środków antybakteryjnych część dostawców musi się w nie wyposażyć na własną rękę.

 

Jak będzie w Polsce?

 

Sprawdziliśmy jaki był wpływ koronawirusa na rynek dostaw jedzenia w Polsce. Pod lupę wzieliśmy wyniki sprzedażowe, ilość dostaw oraz średnią wartość zamówienia w wybranych przez nas restauracjach na przestrzeni ostatnich kilku tygodni. Porównaliśmy otrzymane wyniki z danymi z okresu, gdy o wirusie w Polsce nie było jeszcze głośno. 

Wybór restauracji, które wzięły udział w badaniu nie był przypadkowy. Dobraliśmy lokale położone w różnych częściach Polski,  dla których dostawy stanowiły ważny, albo nawet kluczowy element prowadzenia biznesu i sprzedaży. 

Restauracja z Łodzi generowała w styczniu 55% sprzedaży na dostawach, restauracja ze Śląska 65%, z Krakowa 85% a z Poznania prawie 95% obrotu. 

 

 

Od czasu rozpoczęcia w Polsce epidemii koronawirusa sprzedaż we wszystkich zbadanych przez nas restauracjach zmniejszyła się od około 5% do 14%.  Spadek sprzedaży najmniej dotknął te restauracje, których model biznesowy był już wcześniej oparty prawie całkowicie na dowozach oraz te, dla której dowozy stanowiły co najmniej 50% wszystkich zamówień. Procentowy udział dostaw w całkowitej sprzedaży wzrósł w większości przypadków o około 2 %. Wyjątkiem była restauracja ze Śląska, gdzie ilość dostaw zwiększyła się aż o 10%.

 

Wykresy poniżej ilustrują zmiany w strukturze zamówień restauracji z Łodzi. Część klientów restauracji zrezygnowała z posiłku na miejscu na rzecz dań na wynos.

 

Co ciekawe w badanych przypadkach nastąpił wyraźny spadek w ilości dań zamawianych przez portale szacowany na około 11%. Co równie ważne, średnia wartość zamówienia wzrosła w zasadzie w każdej badanej restauracji o kilka – kilkanaście zł. 

Inaczej sytuacja wygląda w lokalach, gdzie większość zamówień stanowiły dowozy.  Liczba dań zamawianych przez portale oraz średnia wartość zamówienia nie zmieniła się mocno w porównaniu z wartościami ze stycznia. 

Wnioski?

Wnioskując najbardziej dotknięte obecną sytuacją są te lokale, które do tej pory “żyły” głównie z Klienta przychodzącego do restauracji. W przypadku tej grupy gastrobiznesu ewidentnie widać, że liczba zamówień regularnie spada. W rezultacie obniżają się również zyski restauracji. Co gorsza, nie mając alternatywy, część tych restauracji musiała zupełnie zawiesić swoją działalność.

W trochę lepszej sytuacji znajdują się lokale, które swoją działalność już przed epidemią opierały na dostawach. Niestety również i w ich przypadku problem istnieje i nie należy go bagatelizować. 

Właściciele lokali w Chinach i w Europie przechodzili przez podobną drogę. Po początkowym kryzysie klienci przypomnieli sobie o swoich ulubionych lokalach. W rezultacie  rynek dostaw ożył. Restauratorzy muszą uzbroić się w cierpliwość i czekać na moment, w którym skończą się olbrzymie zapasy jedzenia zakupionego w panice na hasło epidemia, a ludzie zatęsknią za kuchnią znanych sobie restauracji. Pytanie tylko jak długo to potrwa, a tego niestety nie wie nikt… 

Inicjatywy warte uwagi

Czy jest coś co moglibyśmy Wam doradzić w tym trudnym dla wszystkich okresie? Z pewnością jest kilka elementów, na które warto zwrócić uwagę  i które powinny pomóc:

 

  • porozmawiaj ze swoimi pracownikami  i upewnij się, że znają ogólny kierunek działania i  nowe metody pracy
  • zapewnijcie swoim klientom możliwość dostawy bezkontaktowej, 
  • zaopatrzcie swoich pracowników w środki antybakteryjne oraz rękawiczki,
  • głośno mówcie o środkach ostrożności jakie podjęliście w swojej restauracji;
  • jest sporo inicjatyw, w które Twoja restauracja może się zaangażować. Zainspiruj się: 

-> pomagajmy szpitalom

->gastropomaga

->Wzywamy Posiłki

->Sygnał – Pogotowie Gastronomiczne Warszawa

Akcji możesz również wyszukać po hashtagach:

#pomaganieprzezgotowanie , #gotujemyMEDYKOM

Uczestnictwo w takich inicjatywach, nie tylko stworzy pozytywny wizerunek Twojej restauracji w oczach potencjalnego klienta, ale również zapewni pracę Twojej załodze w momentach przestoju! Poza tym, wierzymy, że zawsze warto pomagać!! 

  • nie załamujcie się i próbujcie działać – w czasach kryzysowych zawsze udaje się wpaść na innowacyjne pomysły,
  • Bądźcie aktywni w swoich social mediach,ale przede wszystkim pamiętajcie, że przesada we wszystkim nie jest wskazana. Dbajcie o różnorodność treści, którą wrzucacie na walla. W końcu nie samym koronawirusem człowiek żyje 😉